W pokoju dalej syf. Ślepa poszła na zajecia to można sobie w domu chociaż okna pootwierać i zapalić. Ona poszła mi się nie chce. Przez weekend nic nie ruszyłam.
Leci trzecia kawa. A dalej mi się nic nie chce...
Za oknem bialo i zimno.
Nic mi się kurwa nie chce. nic
Będzie wiosna, nie będzie mi się chciało jeszcze bardziej...
Co za zycie.
I jestem niewyspana.
Ślepa do 2 w nocy czytała. Ale oa jest wyspana.
Mieszkam z robotem.
poniedziałek, 28 lutego 2011
niedziela, 27 lutego 2011
1.
Będie to blog o perypetiach studentek wspołlokatorek.
Geniusz Zła - to ja, normalna, zwyczajna dziewczyna, lubiącaimprezy, drinki z palemką i malowac paznokcie. Właścicielka dziewnej współlokatorki
Ślepa to moja współłlokatorka. Studentka prawa. Ślepa nazyana jest tak wyłącznie przeze mnie, a to z ilości ksiażek jakie pochania oraz faktu, że nosi okulary.
Na zachętę scenka pierwsza.
Sceneria. Studenckie mieszkanie zasyfione do granic rozsądku. U nas nie istnieje sobotie sprzatanie. Zwłaszcza, ze Ślepa jest chora, wiec zakopana jest pod pierzyną. Zieloną w piłki. Ślepa nie uznaje innego nakrycia niż pierzyna. Zamienia ją na koldrę gdzieś w okolicach upalnego czerwca, gdy normalna cześć ludzkości spi już nago i pod samą poszewką. Nie Ślepa. Jest wiec zimno. W mieszkaniu ogrzewanie ledwo dycha. W mieszkaniu dodatkowo nie palimy, a Ślepa jest chora, więc nie idziemy na fajkę.
Ślepa mlaszcze nad jablkiem i czyta.
-ehhhh - Ślepa wzdycha teatralnie
-Co Ci?
- Nic
kolejne westchnęcie i nareszcie
- Czytam o kobiecie. biedna jest. Jej mąż jest dyplomatą, ona nic calymi dniami nie robi, tylko wydaje kasę, chodz po zakupy i podwozi dziecko do szkoly, jako towarzystwo bo szofera mają. A i mieszka na osiedlu z własnym basenem. Popatrz jak to ludziom źle jest na świecie... Całe szczęście, że my nie mamy takich problemów...
Powiedziała to tak zafrasowanym głosem, z taką powagą, że oficjalnie spadłam z łożka...
Geniusz Zła - to ja, normalna, zwyczajna dziewczyna, lubiącaimprezy, drinki z palemką i malowac paznokcie. Właścicielka dziewnej współlokatorki
Ślepa to moja współłlokatorka. Studentka prawa. Ślepa nazyana jest tak wyłącznie przeze mnie, a to z ilości ksiażek jakie pochania oraz faktu, że nosi okulary.
Na zachętę scenka pierwsza.
Sceneria. Studenckie mieszkanie zasyfione do granic rozsądku. U nas nie istnieje sobotie sprzatanie. Zwłaszcza, ze Ślepa jest chora, wiec zakopana jest pod pierzyną. Zieloną w piłki. Ślepa nie uznaje innego nakrycia niż pierzyna. Zamienia ją na koldrę gdzieś w okolicach upalnego czerwca, gdy normalna cześć ludzkości spi już nago i pod samą poszewką. Nie Ślepa. Jest wiec zimno. W mieszkaniu ogrzewanie ledwo dycha. W mieszkaniu dodatkowo nie palimy, a Ślepa jest chora, więc nie idziemy na fajkę.
Ślepa mlaszcze nad jablkiem i czyta.
-ehhhh - Ślepa wzdycha teatralnie
-Co Ci?
- Nic
kolejne westchnęcie i nareszcie
- Czytam o kobiecie. biedna jest. Jej mąż jest dyplomatą, ona nic calymi dniami nie robi, tylko wydaje kasę, chodz po zakupy i podwozi dziecko do szkoly, jako towarzystwo bo szofera mają. A i mieszka na osiedlu z własnym basenem. Popatrz jak to ludziom źle jest na świecie... Całe szczęście, że my nie mamy takich problemów...
Powiedziała to tak zafrasowanym głosem, z taką powagą, że oficjalnie spadłam z łożka...
Subskrybuj:
Posty (Atom)